piątek, 22 maja 2020

A może byśmy tak… wpadli na dzień do Tomaszowa?


Rozpędziłam się ostatnio z moimi wojażami…dalej, bardziej, mocniej, więcej. I nagle …stop, przerwa na koronarefleksję. I nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.



Przypomniało mi się, że tyle pięknych, magicznych, nieodkrytych miejsc w pobliżu. Odszukałam notes, w którym jakiś czas temu zapisałam inspiracje na jednodniowe wycieczki za miasto. Och, teraz idealny czas na taki wypad.
Konkurs wygrał Tomaszów Mazowiecki :-) Bo dość blisko z Warszawy i dla każdego coś miłego. Jedziemy.


Niebieskie Źródła – obowiązkowy punkt programu !
Klimatyczny rezerwat przyrody, niezwykłe miejsce, położone w południowo-wschodniej części Tomaszowa, w dolinie rzeki Pilicy. Centralny punkt rezerwatu to zielono-niebieskie wapienne źródła. Kolor źródeł zależy od pogody i pory dnia. Woda pulsuje tu ponad swoją powierzchnię, jest krystalicznie czysta i przez cały rok utrzymuje tę samą temperaturę – 9 stopni. Źródła stanowią początek Rzeki Jana.



Uwagę zwraca także okoliczne ptactwo- z łatwością dostrzeżemy wszędobylskie kaczki krzyżówki, z których samce z opalizującymi, zielonymi głowami zdecydowanie przewyższają urodą samice J. Są tu też łabędzie i czaple.

Skansen Rzeki Pilicy…
położony tuz obok Niebieskich Źródeł, przy parkingu, Podobno jest bardzo ciekawy i warty zobaczenia Nam w związku z pandemią koronawirusa nie dane było go zobaczyć.


Bunkier kolejowy w Jeleniu
Nie lada gratka dla miłośników historii. Porośnięty mchem długi na 355 metrów, wybudowany w 1941 r. bunkier miał pełnić rolę ochronną przed atakiem lotniczym dla niemieckich pociągów sztabowych. Podobny schron znajduje się w położonej 17 km stąd Konewce. Bunkry nieznacznie różnią się długością i kształtem- ten w Jeleniu jest o 25 m krótszy i ma kształt łuku, ten w Konewce jest prosty.


Zamek w Innowłodzu
to kolejny ciekawy obiekt, warty zobaczenia  w pobliżu Tomaszowa. Zamek wybudowano w czasach Kazimierza Wielkiego. W czasie swojej historii był kilkakrotnie zniszczony między innymi w czasie potopu szwedzkiego. Budowlę zrekonstruowano stosunkowo niedawno, od 2013 roku można go zwiedzać (my obejrzeliś[IC1] my dokładnie z zewnątrz J). W odległości 700 metrów od zamku, na wzgórzu podziwiać można zbudowany w 1082 roku romański, zabytkowy Kościół św. Idziego.


Chcieliśmy zobaczyć także…
Groty Nagórzyckie
Jednak w związku z koronawirusem były niedostępne dla zwiedzających. Nic to – będzie pretekst, żeby raz jeszcze tu przyjechać. :-)


 [IC1]y

wtorek, 3 marca 2020

Bali - kilka obrazów z nutą zapachu w tle

Myślę Bali, widzę całe morze barw.





Czuję wilgoć, woń ryżu, aksamitny zapach kwiatów i kadzidła. Zieleń, mnóstwo zieleni, soczystej, świeżej. Woda, lejąca się strumieniami z wodospadów lub wprost z nieba, albo ta stojąca na polu.






Urokliwe pola ryżowe i ludzie pracujący w upale, po łydki w wodzie. Nie przypuszczałam, że uprawa ryżu jest tak złożona i pracochłonna.




Kwiaty, pomarańczowe i żółte aksamitki, cudnie pachnące białe i różowe plumerie, purpurowe bugenwilie, zachwycające czerwone i pomarańczowe helikonie rozmaitych kształtów i piękne, rozłożyste baldachimy kwiatów pagody. 



Fantastyczne motyle, niektóre ogromne, latające nawet w deszczu. Kwiaty składane są bogom w ofierze, wraz z zapalonymi kadzidełkami i ryżem. Koszyczki darów można dostrzec nie tylko w świątyniach, przed posągami bóstw ale tez na chodniku, przed wejściem w bramę czy do sklepu. 




Balijczycy są bardzo religijni, przyjaźni, uśmiechnięci. Uśmiechają się od ucha do ucha także wtedy, gdy oskubują Cię z kasy,🙂 a sposoby na naciąganie turystów mają różnorodne i często dość wyszukane. Nawet zatłoczone, wąskie drogi i wieczne korki nie przeszkadzają im się uśmiechać. Jadą skuterami w jednym wielkim strumieniu, w spalinach i uśmiechają się. 




Bo to życie według nich to tylko droga do kolejnego. Jeśli będą życzliwi dla innych to następne życie będzie lepsze. Karma wraca. Świątynie, setki świątyń…na każdym kroku. 




Na początku robią na mnie duże wrażenie, potem powszednieją. Tuż obok świątyń można spotkać małpy- psotki. Często się zdarza, że zabierają turystom okulary. Okulary można odzyskać dając w zamian coś do jedzenia :-).



Majestatyczne wulkany, wysokie na 2-3 tys metrów n.p.m., podobno aktywne, z kraterów leci dym, wokół żyzne gleby wulkaniczne. Tajemnicze mgły, piękne wschody i zachody słońca. 



Urocze plaże, pełne łódek "z wąsami" tak zwanych jukungów. Jukungi są charakterystyczne dla Bali, składają się z kajaka i stabilizujących płoz, podobno dzięki takiej konstrukcji szybciej płyną... 




Pyszne jedzenie. Bogactwo roślin i owoców… banany, papaje, cuchnące duriany, kawa, wanilia, goździki, mangostan-pycha! 




Piękne rafy koralowe, różnokolorowe ryby, na północy o wchodzie słońca można spotkać delfiny.



Wyjątkowa wyspa, ma w sobie magię, z jednej strony chciałoby się zostać na dłużej a z drugiej…hmmm. Kto wie - może jeszcze tam kiedyś wrócę.🙂🌴

wtorek, 13 sierpnia 2019

Islandia - kraina lodu i ognia


Od wyjazdu na Islandię minęło już trochę czasu. Ostatnio coraz częściej wracam do niej myślami…Po powrocie kojarzyła mi się nie tylko z pięknymi widokami ale przede wszystkim z przeszywającym zimnem, porywistym wiatrem (byliśmy tam w lipcu, podobno to jeden z najcieplejszych miesięcy  :-) ), dość ubogą florą i fauną i pewnego rodzaju monotonią krajobrazów. Dziś coraz częściej myślę o tym, żeby kiedyś tam wrócić. Islandia jest piękna, ma sobie pewnego rodzaju magię i podobno uzależnia..hmm coś w tym jest.

Bezkresna zieleń i wodospady

Islandzka zieleń jest wyjątkowa. Jakby bezkresna, wszędzie jej pełno. Uspokaja. A w tej zieleni -wodospady- sączą się ze skał praktycznie co krok. Niektóre dostarczają naprawdę silnych przeżyć. Na mnie największe wrażenie zrobił wodospad Gullfoss, z islandzkiego- złoty wodospad, przepiękny, ogromny. 




Wygląda tak jakby ziemia rozstąpiła się na pół. Wokół unosi się wilgotna mgiełka. To miejsce,  w którym chce się być i wciąż patrzeć na ogrom spływającej w dół z impetem wody.  Bardzo ciekawych wrażeń dostarcza też wodospad Seljalandsfoss. Główną jego atrakcją jest to, że można przejść ścieżką wokół, tuż za taflą spadającej wody. Wrażenia są niezapomniane, poza cudnym widokiem – przemoczenie gwarantowane  :-). Zwiedzając tzw Golden Circle warto pojechać bardziej na południe w kierunku miejscowości Vik i przejść się do porzuconego na wybrzeżu wraku samolotu.  W pobliżu, schodząc z wyznaczonego szlaku można natknąć się na agresywne sokoły pilnujące swoich gniazd. Uważajcie a najlepiej trzymajcie się wyznaczonej drogi. :-)




Gorące źródła i gejzery

Gejzery zobaczyć trzeba koniecznie. Największym czynnym gejzerem jest Stokkur. Samo oczekiwanie na tryskającą co kilka minut wodę jest atrakcją samą w sobie. Wokół poza czynnymi gejzerami- oczka z gorącą wodą, mieniące się całą paletą kolorów. To jedna z najbardziej znanych i najczęściej odwiedzanych atrakcji na Islandii. 





Gorące źródła znajdziemy w wielu miejscach wyspy. Z daleka można je rozpoznać po unoszących się na zboczach białych kłębach pary. Przy samych źródłach można wyczuć intensywny zapach siarki i oczywiście nie wolno się do nich zbliżać, woda jest bardzo gorąca. Niegdyś na islandzkich gorących źródłach tutejsi mieszkańcy gotowali posiłki. 




Spa Blue Lagoon, wykorzystujące jedno z gorących islandzkich źródeł jest obowiązkową atrakcją Islandii . Dość mocno poczujemy ją w naszej kieszeni, jednak mimo wszystko warto- odprężenie, w gorących, błękitnych wodach gwarantowane. W czasie relaksu w lagunie można skorzystać z baru, napić się drinka i nałożyć na twarz maseczkę, na przykład z silikonu.

Lodowce i wulkany

Islandzka pogoda nie rozpieszcza, tym bardziej gdy postanowimy udać się na lodowiec. Będąc w Islandii trudno sobie odmówić tej przyjemności. 

Można wybrać się wypożyczonym autem lub skorzystać ze specjalnych wycieczek, ba można nawet zejść do środka lodowca. Duże wrażenie robią też wulkany, w wielu miejscach widać ich kratery. Te najwyższe pokrywa warstwa lodu. Jednym z najbardziej znanych poza Heklą, najwyższym szczytem Islandii jest wulkan Eyjafjallajökull, który dał się wielu osobom we znaki w 2010 roku, kiedy to wybuch wulkanu sparaliżował ruch lotniczy w Europie.
  
Maskonury i nie tylko…

Te wdzięczne pomarańczowo-czarno-białe ptaki, przypominające nieco pingwiny są symbolem Islandii. Zobaczenie ich było moim marzeniem. Okazało się, że jest kilka miejsc na wyspie, gdzie z dużym prawdopodobieństwem można je poobserwować. Większość tych miejsc jest jednak dość oddalona od centrum wyspy. Najlepszy czas na spotkanie tych uroczych ptaków jest między majem a sierpniem, kiedy składają one jaja w wydłubanych otworach na klifach. Byliśmy zatem w idealnym momencie. Podróż do Látrabjarg (region Fiordów Zachodnich) była długa i mozolna. Ale warto było… 

 

Poza maskonurami można tam poobserwować wiele innych gatunków ptaków, choć maskonury zrobiły na nas największe wrażenie. Drugi raz widzieliśmy je przelatujące nad naszymi głowami na plaży Reynisfjara, tam jednak trudno było przyjrzeć się im z bliska. 

Sama plaża, wraz z bazaltowymi kolumnami jest faktycznie urocza. Choć czarne, małe kamyki powiewające na silnym wietrze i wbijające się w nasze ciała pamiętać będziemy długo. Poza ptakami na Islandii podziwiać możemy stada pięknych koni, których grzywy powiewają na wietrze a także wszędobylskie owce.


 

Półwysep Snaefellsnes

Mając trochę wolnego czasu warto wybrać się na przejażdżkę dość rozległym półwyspem Snaefellsnes. Niektóre tutejsze widoki zapierają dech w piersiach. Spotkamy tu księżycowy krajobraz z polami powulkanicznymi, wystygłe kratery wulkanów. Tutaj znajduje się najbardziej fotogeniczna góra Islandii – Kirkjufell. 



Warto odwiedzić urokliwe miasteczko Stykkishólmur i wdrapać się na pobliską górę Helgafell (święta góra), skąd rozpościera się fantastyczny widok. Podobno każdy, kto wejdzie na nią po raz pierwszy w życiu, może liczyć na spełnienie trzech życzeń. Trzeba jednak zastosować się do pewnych warunków: wchodząc nie można nic mówić i oglądać za siebie, życzenia trzeba wypowiadać w myślach, wchodząc trzeba mieć twarz zwróconą na wschód, życzeń nie można zdradzić i nikogo nimi krzywdzić.

Interior

Interior czyli wnętrze wyspy przyciąga wielu turystów, bezkresnymi polami lawy, lodowcami czy pięknymi różnokolorowymi pasmami gór. Drogi są tu w dużej mierze szutrowe, zdarzają się przeprawy przez rzekę. W wypożyczalni naszego auta poinformowano nas, że nie wolno przejeżdżać przez takie przeprawy. Grzecznie się zastosowaliśmy, choć fajnie było poobserwować inne auta czy autobusy, pokonujące kamieniste dno.




Reykjavik
Stolicę Islandii zobaczyć trzeba koniecznie, przejść się urokliwymi uliczkami, zobaczyć port. Duże wrażenie zrobił na mnie pobliski budynek filharmonii- tzw. Harpa, wygląda jak kryształ w lodowej zatoce i ma swój niepowtarzalny urok. Islandczycy jakby na przekór pogodzie „kolorują” swój świat, czego przejawy można zobaczyć również w Reykjaviku. 



Warto odwiedzić Centrum Informacji Turystycznej, jej budynek jest ciekawie wkomponowany w pobliskie jezioro i okoliczną przyrodę. W środku zobaczyć można dość szczegółową makietę wyspy. Obowiązkowa jest też wizyta w najpopularniejszym tutejszym kościele- Hallgrímskirkja. Jego architektura nawiązuje do bazaltowych kolumn z plaży Reynisfjara. Kościół widać w zasadzie z każdego miejsca w Reykjaviku i stanowi on doskonały punt orientacyjny. Z wieży podziwiać można panoramę miasta.

Islandia jest w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Do Reykjaviku jest sporo połączeń, lot trwa trochę ponad 4 godziny. Zwiedzaniu sprzyjają długie letnie dni, słońce zachodzi dosłownie na kilka godzin, co prawda noc nie jest taka głęboka jak w Polsce, ma się wrażenie, że cały czas nie jest jeszcze do końca ciemno. Jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić :-) Gorąco polecam !!!